Marc Guasch, kolega z zespołu Gas Gas musiał zrezygnować z rajdu Dakar. Upadł na odcinku specjalnym i odniósł ciężki uraz klatki piersiowej,
Sanz już jako jedyna kobieta w rajdzie, będzie musiała przejechać sama już do zakończenia.
Marc Guasch, kolega z zespołu Laia Sanz, musiał opuścić Rajd Dakar po ciężkim upadku i urazie klatki piersiowej. W wyniku upadku do którego doszło 50 kilometrów przed końcem ósmego odcinka specjalnego, między Copiapó i Antofagasta (Chile). Zawodnik Gas Gas musiała być przetransportowany przez śmigłowiec i przewieziony do obozu, gdzie lekarze dawali mu wstępne wyniki badań przed wysłaniem go karetką pogotowia do szpitala w Antofagasta.
Laia Sanz opowiedziała: "Nie widziałam wypadku. Marc był przede mną i znalazłam go na ziemi. Byliśmy w korycie z piasku,najwyraźniej jego przednie koło uderzyło w ukrytą skałę. Został wyrzucany do przodu i motocykl spadł na niego. Lekarze obozowi mówili, że ma złamane cztery żebra".
Do wypadku, Marc Guasch i Laia Sanz byli na miejscach 45 i 47 odpowiednio, co oznacza dobry etap dla nich i przesuwają się o kilka miejsc. Gdy zdarzył się wypadek, Laia została "aby sprawdzić, czy może wstać i iść dalej". "Po chwili uświadomiłam sobie, że nie jest w stanie by jeździć i zadzwoniłam do ratownictwa". Laia pozostała z kolega z zespołu przez prawie godzinę, aż przybył helikopter medyczny.
Laia Sanz, jedyna kobieta, jeszcze w wyścigu, będzie musiał przejechać sama do końca rajdu bez wsparcia jej kolegii, który musiał się wycofać. "Czuję się tak źle, Marc, nie zasługuje na to i mam nadzieję, że wyzdrowieje szybko. W tych dniach jesteśmy wielkim zespołem, a my rozumieliśmy się bardzo dobrze. Oczywiście straciłam bardzo ważne wsparcie, ale nie ma opcji, muszę iść i jeździć jak mogę najlepiej żeby zakończyć ten rajd na jak najlepszej pozycji.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |