Back 2012-01-16

Laia Sanz wygrywa, to jej drugie zwycięstwo w klasie kobiet




Foto Laia Sanz

Foto Laia Sanz

Hiszpańska zawodniczka wciąż rozszerza swoją sławę poprzez znaczący sukces w walce z jednym z najtrudniejszych wyzwań, które mogą zmierzyć się kobiety na dwóch kółkach.

Laia była tylko jedyną kobieta która dotrwała do końca rajdu i ponownie zajęła 39. miejsce tak jak   w zeszłym roku.

Zawodniczka Gas Gas musiała zmagać się z urazem prawej dłoni, po upadku na czwartym etapie, a następnie jechała do końca sama po tym jak jej kolega z zespołu Marc Guasch miał wypadek i musiał się wycofać.

Zrobiła to jeszcze raz! Laia Sanz jest pod wrażeniem, że zakończyła po raz drugi z rzędu Dakar, oraz zajęła 39miejsce czyli udało się jej uzyskać ponownie taki sam wynik jak rok temu. Zawodniczka Gas Gas po raz kolejny odniosła zwycięstwo w  klasie kobiet, do kolekcji dołączy następne trofeum, obok 11 tytułów Mistrza Świata w  Trialu, 10 kontynentalne tytuły w tej specjalności i 5 Pucharów Narodów Triala. Ta dziewczyna z Corbera de Llobregat w ten sposób zdobywa sławę jako najlepsza zawodniczka motocyklowa wśród kobiet.

Zawsze nienasycona swoimi wynikami, Laia Sanz rozpoczęła w tym roku Dakar z zamiarem prowadzenia walki nie tylko z kobietami, ale także z mężczyznami. Jej ambicją było, aby zakończyć wśród pierwszych 30 sklasyfikowanych, ale w końcu musiała "zadowolić" się z 39 miejsca w końcowej klasyfikacji. Laia mówiła o wyniku,w którym kryje się wiele wysiłku: "Jestem ogólnie zadowolona. To był bardzo trudny rajd w niektórych częściach i przez okoliczności wpływające na mnie podczas wyścigu stawał się jeszcze bardziej skomplikowany. Jestem bardzo zadowolona ze sposobu jazdy i poruszania się. Myślę, że zrobiłam bardzo istotny krok naprzód. Muszę podziękować Gas Gas za to że dali mi możliwośc jazdy tym motocyklem, oraz całemu zespołowi za ich wysiłki i za dobrą robotę którą robili. Przygotowaliśmy ten projekt w bardzo krótkim czasie i powinniśmy być dumni. Motocykl sprawował się mistrzowsko. To było fantastyczne i jestem bardzo zadowolona. Dedykuję ten sukces koledze z zespołu Marc Guasch, i mam nadzieję, że wyzdrowieje bardzo szybko ".


Dakar w trudnych chwilach
Wyścig rozpoczął się z sztywniejszymi wymogami od zawodników niż każdy się spodziewał, przede wszystkim z bardzo wysoką temperaturą w Argentynie. Hiszpańska mistrzyni, która w tym roku fizycznie przygotowywała się bardzo sumiennie, pokonała surowość rajdu i w trzecim etapie osiągnęła obiecujące 35 miejsce. Niestety, miała nieodbite dwa obowiązkowe punkty trasy i została nałożona na nią kara 40 minut, przez co spadła ponownie na 69 miejsce.

Niestety musiała rozpoczynać kolejne odcinki specjalne daleko z tyłu przez co miała utrudnioną widoczność przez pył uniesiony przez innych zawodników przez co też musiała wolniej jechać. Sytuację pogorszył również upadek przez co zrobiła się dziura w zbiorniku,oraz odniosła kontuzje prawej ręki. Pomimo bólu, Laia wykazała wyjątkową odporność i dalej bez narzekania kontynuowała jazdę,poprawiając swoje wyniki. "Tego dnia myślałam, że złamałam rękę i nie będe w stanie kontynuować dalszej jazdy, ale nie było tak źle i po kilku dniach dzięki pomocy fizjoterapeuty było coraz lepiej. Bardziej martwiło mnie to że traciłam paliwo przez dziurawy zbiornik i musiałam prze tankować część paliwa od Marca".

Na ósmym etapie, Laia Sanz i zespół Gas Gas mieli najsmutniejszy dzień: na 15 km przed metą, Guasch miał poważny upadek, przez który złamał żebra i uszkodził śledzionę. Laia czekała przez godzinę, dopóki nie został zabrany przez helikopter, a następnie kontynuowała dalej jazdę" To był największy cios całego rajdu. Czułam się bardzo zaniepokojona tym co się stało. I zakończyłam dzień bardzo zdenerwowana, ale w Dakarze nigdy nie ma zbyt wiele czasu na lament, więc w następnym etapie po prostu koncentrowałam się na tym, co mam robić i prawdą jest, że nie poszło mi źle ", powiedziała.

Od tego momentu Laia musieła jechać pozostałe sześć etapów bez pomocy, ale nie stanowiło to problemu dla niej. Jej talent i wytrwałość pozwoliły jej na uzyskiwanie coraz lepszych miejsc. Mając 26 lat i tylko jeden poprzedni udział w rajdzie Dakar, Laia wykazała niezwykłą dojrzałość: "Jestem bardzo dumna z wyścigu. Ukończyłam go bo poruszałam się odpowiedzialnie,sama musiałam czytać mapę i musiałam być samowystarczalna bo nie było już przy mnie kolegi z zespołu. Myślę, że nie popełniłam zbyt wielu błędów i zawsze starałam się minimalizować ryzyko".

Laia Sanz jest mistrzynią rajdu kobiet Dakaru w tym roku. Jej panowanie trwa aż do 1stycznia 2013 , gdy będzie musiała bronić tytułu w kolejnej odsłonie rajdu Dakar w klasie kobiet.

 

WYBIERZ

KATEGORIĘ